Niestety w przypadku mojego taty to było zasłabnięcie podczas jazdy samochodem w poniedziałek rano :( Zdążył jeszcze ostatkiem sił zaparkować i … stracił świadomość tego, co się dookoła niego dzieje. Na szczęście szybko wezwano karetkę. Komentarz do tego, że w szpitalu po zrobieniu mu tomografu na 7 godzin pozostawiono go na izbie przyjęć bez jedzenia, picia, kroplówki, JAKIEGOKOLWIEK ZAINTERESOWANIA! sobie daruję. Miał objawy takie, jak przy udarze mózgu i zupełnie nie było z nim kontaktu. Byłyśmy z mamą przerażone. Ostatnie dni to był tylko bieg miedzy szpitalem a domem. We wtorek w bramie spotkałam kuriera, który przywiózł mi nowy aparat. Nawet się nim nie miałam ochoty ani czasu zainteresować.
Dziś mój tata wrócił do domu :) To było jakieś niedotlenienie mózgu. Luki w jego pamięci już się nie wypełnią, ale na szczęście sprawność umysłowa i fizyczna powoli wraca. Ja też mogę wreszcie wrócić do codziennych zajęć. Jak tylko uporam się z zaległościami w domu, to zacznę nadrabiać zaległości blogowe. Przejrzę Wasze blogi, wypróbuje aparat. Mam nawet jeden ciuszek, który trzymałam specjalnie na tą okazję :)
A na razie zmykam prasować :)
