niedziela, 11 listopada 2012

Post informacyjny o Faye

W związku z częstymi pytaniami o Faye postanowiłam napisać ten post.

Faye  to PukiFee Ante. Można ją kupić na stronie producenta: http://dollfairyland.com/shop/step1.php?number=401 lub u jednego z dealerów. Po lewej stronie w pasku bocznym na stronie producenta znajduje się zakładka z ich listą. Nie polecam sklepu niemieckiego Sweet’n’Honey ponieważ nie odpowiadają na maile a po zrobieniu zamówienia nie wiadomo co się dalej z nim dzieje.

I jeszcze parę szczegółów ode mnie:

  • Faye kupiłam w DDE, sklepie z USA  (polecam go z czystym sumieniem),
  • lalka przychodzi z losowym kolorem oczu i bez wiga,
  • makijaż jest dodatkową opcją, za którą się dopłaca (trzeba ją zaznaczyć przy zamówieniu),
  • trzeba się liczyć z opłatami celnymi przy odbiorze w Polsce (ok.300zł).

To tyle :)

środa, 7 listopada 2012

O tym, jak przypadkiem zrobiłam z Faye…

…chłopca :D Już dawno korciło mnie do skrócenia starego blond wiga. Ciach i nowa fryzura gotowa :) Efekt mi się podoba choć nie zachwyca. Faye wygląda w nim jak kniaź po postrzyżynach :D Mimo wszystko wolę ją w fur wigu. Przy okazji mój maluch zaprezentuje się Wam w dwóch ciepłych swetrach. Wyszły mi ciut za duże (widać szczególnie po długości rękawów). Nie powinnam się brać za druty kiedy jestem chora, bo nie myślę jasno ;) Zapomniałam uwzględnić, że jest to włóczka grubsza niż kordonek, a zatem należałoby zrobić swetry na nieco mniej oczek i rzędów.

 

page

 

page

 

Miłego dnia :)

wtorek, 6 listopada 2012

Tajemny projekt w końcu ukończony :)

Dawno, dawno temu wspomniałam Wam o swoim projekcie związanym z tematem lalek, choć nie mającym związku z Faye. Leżał sobie “rozgrzebany” i porastał kurzem. Dziś go ukończyłam :) Nie wiem co to za dziwaczna prawidłowość, ale zawsze kiedy bolą mnie zatoki pomaga mi odgłos pracy maszyny do szycia :D A żeby nie pracowała na darmo, to skorzystałam z okazji i dokończyłam to, co dokończone zostać musiało :)

Przedstawiam “Rudzielca” :)

page

 

Odkąd weszłam na blog Stokrotki a później Coraline marzyłam o własnej szydełkowo – materiałowej lalce. Robiłam co prawda 7-11cm “maluchy” dla lalek BJD, ale zawsze chciałam mieć większą.  Rudzielec ma 24 cm wzrostu :) Na razie zamieszkał na moim kuchennym parapecie. Dotrzyma towarzystwa Alojzemu, który po terapii ściskaniem, wykonanej przez moją córkę, też tam w końcu trafił :) Mam jeszcze sporo tej rudej czesanki, więc na pewno powstaną kolejne lalki :)

Tak się prezentuje przy moich hojach:

DSCN0109

 

Miłego dnia :)

poniedziałek, 5 listopada 2012

Facet atrakcyjny z każdej strony ;)

Przewrotny tytuł, prawda? :D Nie pokażę Wam zdjęć atrakcyjnego modela, tylko efekt mojej ostatniej fascynacji szydełkowymi maskotkami.

Ten opis znalazłam już dawno temu. Nawet sobie go zapisałam w ulubionych i… kompletnie o nim zapomniałam. “Wypłynął” kiedy szukałam inspiracji do wykonania uszek przy czapce, którą pokazałam Wam w poprzednim wpisie. Moje dawne uczucie do tych uroczych stworów wróciło ze zdwojoną siłą :) Koniecznie musiałam takiego mieć! Poszły w ruch zapasy włóczek i szydełko w zupełnie nie znanym mi rozmiarze i jest :)

Alojzy…

 

A kim jest Alojzy wyjaśni Wam następne zdjęcie i jednocześnie pokaże, że facet faktycznie jest atrakcyjny z każdej strony ;)

 

Tak, to kolejny królik :) Mieliśmy być razem, miał zamieszkać w mojej kuchni i cieszyć moje oko. Niestety “wpadł też w oko” mojej córce. Nazwała go Swoim Potworkiem, wytarmosiła za wszystkie kończyny i uszy, a wieczorem położyła obok siebie na poduszce i kazała go “pogilać” tak, jak ją zawsze “gilam” przed snem.

Mówię Wam, Alojzy jest już dla mnie stracony na zawsze…

Miłego dnia :)

 

Ps.:

Gdyby ktoś chciał mieć własnego potworka/królika, to opis wykonania jest TU

sobota, 3 listopada 2012

Myszka vel …

Zaszła potrzeba zrobienia czapki do nowej kurtki dla mojej córci. Mając na uwadze, że muszę uszczuplić ilość włóczek w domu pogrzebałam w zapasach i znalazłam prawie cały motek różowej Kartopu Basak. Kocham tą włóczkę! Jest fantastyczna w robocie, dzianinka jest miękka i ciepła. Czapka miała być myszką, a wyszedł mi… Marudny Królik :D Nie podobały mi się oczy, które przeważnie były ozdobą tego typu czapek na zdjęciach w sieci. Dlatego wymyśliłam sobie “amigurumi” oczy. Opracowanie uszu zajęło mi najwięcej czasu, bo prawie dwa dni. Zwykłe szydełkowe koła (chyba najbardziej oczywiste rozwiązanie) bardzo źle wyglądały.

Gdybym miała w domu czarną włóczkę pewnie “podrasowała bym” czapkę bardziej, ale założyłam sobie, że czapka będzie z resztek. I jest :)

Czy te oczy mogą kłamać? ;)

DSCN0092

 

Pan Marudny Królik w całej krasie:

 

… I na właścicielce :) Wybaczcie tło, ale to było najjaśniejsze miejsce w domu w momencie robienia zdjęć :)

 

Może i czapa jest za mało słodka i dziecinna, ale córci się podoba :) Chciała z nią wczoraj spać :D

Miłego dnia :)

środa, 31 października 2012

W kolorze dyniowym ;)

Bo właściwie dlaczego ten kolor nazywa się “pomarańczowym”, a nie “marchewkowym” -  jak nazywa go moja córcia lub właśnie “dyniowym”? ;) Jak zwał, tak zwał – to ciągle ten sam kolor :)

A to moje nawiązanie do Halloween :)  Łagodne, bo Faye jako wampira, ba – nawet Faye w czerni, nie zobaczycie. Nigdy w życiu! :D Dynia sponsorowana przez Paulinę :)

 

pomarańczowy

 

Jeszcze parę słów o kolorze pomarańczowym. W tym kolorze ma urządzoną kuchnię moja mama :)  W poprzednim mieszkaniu pomarańczowe były nawet szafki. Teraz mama ograniczyła się tylko do pomarańczowych dodatków, ale i tak ten kolor “bije” po oczach zewsząd. Pomarańczowe są ścierki, kubki, konewka, a nawet myjki do naczyń :D Skorzystałam z chwilowej nieobecności mamy i zrobiłam Faye parę zdjęć na tle jej imponującej kolekcji bibelotów. Zaznaczam, że to zaledwie ich część :)

 

kuchnia

 

Miłego dnia :)

piątek, 26 października 2012

Czerwony kapturek to ja, właśnie ja ;)

Bardzo Wam dziękuję za życzenia zdrowia dla mojego taty :* Mam nadzieję, że zmieni swoje podejście i wreszcie zacznie stosować się do zaleceń lekarskich. A tak na marginesie – znacie dorosłego mężczyznę, który ważyłby 55kg? Mój tata tyle waży :/

Ale do rzeczy :) Udało mi się skorzystać z przerwy w opadach deszczu ze śniegiem i zrobić Faye zdjęcia plenerowe nju aparatem. Jeszcze nie do końca wiem o co w obsłudze tego sprzętu chodzi, ale się dowiem :)

“No to gdzie ten wilk?”

 

DSCN0030

 

Faye w warkoczach :)

 

DSCN0026

 

A tu “z innej bajki” Faye w sukience podkreślającej kolor jej oczu :)

 

DSCN0017

 

Miłego dnia :)